Ołtarz główny
Parafia z lotu ptaka
Widok z chóru
24-o godzinna Adoracja Najświętszego Sakramentu
Panorama parafii

KAZANIE PASYJNE NA V NIEDZIELĘ WIELKIEGO POSTU

GODZINA SĄDU

„Jezu od Piłata niesłusznie, na śmierć krzyżową za ludzi skazany…”

Drodzy Bracia i Siostry! Proces Jezusa, nie był sytuacją prostą. Jako oskarżony był szarpany pomiędzy Sanhedrynem, Piłatem i Herodem. Wszyscy „sędziowie” chcieli bardziej zaspokoić swoją ciekawość, związaną z osobą Chrystusa, niż dojść do poznania prawdy.

Tuż po samym pojmaniu Jezusa, słudzy arcykapłana traktowali Go, jak przestępcę – wyśmiewali i bili. Nikt nie przyjmował założenia o domniemywanej niewinności oskarżonego. Pierwsze przesłuchanie odbyło się przed Sanhedrynem. Wszystko było gotowe na przybycie Jezusa – Najwyższa Rada, nawet świadkowie, którzy okazali się zwykłymi oszustami, gdyż nawet ich zeznania nie trzymały się całości. Aż w końcu Arcykapłan zapytał Jezusa, „Czy ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?” (Mk 14, 61b). Arcykapłan nie wierzył w Boskość Jezusa.

Kochani! Jakże my często odczuwamy satysfakcje, gdy zdarzenia potwierdzają nasze domysły lub podejrzenia co do innych ludzi. Czujemy się wtedy tacy pewni, wręcz przewidujący. A gdy się tak nie dzieje, to za wszelka cenę, kreujemy sytuacje, aby były po naszej myśli, aby odpowiadały naszym założeniom.

Trzeba było tylko potwierdzenia ze strony rzymskiej wyroku śmierci. Tak Jezus trafia do Piłata. Teraz kolejny etap do sforsowania dla starszyzny. Jak przedstawić stronie rzymskiej sprawę, która wynikła z pobudek czysto religijnych? A bardzo prosto – oskarżyć Jezusa o zapędy do korony cesarskiej. Każdy kto ośmieli siebie nazywać królem żydowskim, jest potencjalnym rywalem cesarza. Piłat przesłuchuje Jezusa, próbuje rozmawiać. Nie traktuje Jezusa jako kryminalisty. Czy to z powodu niechęci do Żydów, czy z poczucia sprawiedliwości, tego nie wiemy. Piłat najprawdopodobniej nie traktował Jezusa poważnie. Jak relacjonuje Łukasz ewangelista: „Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak, Ja Nim jestem. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku.” (Łk 23, 3n) i odsyła Jezusa do Heroda. Piłat nie chce wchodzić w utarczki z Arcykapłanem. A Jezus, pokornie idzie dalej w kierunku swojego krzyża. Nie broni się, nie doszukuje się sprawiedliwości. Wyciąga ręce… błagając o pomoc?... nie…, wyciąga ręce po krzyż…

Moi Drodzy! My także w sytuacjach nie do końca jasnych chcemy być neutralni. Jakże często boimy się autentyczności obnażenia siebie i odważnego opowiedzenia się za konkretnym stanowiskiem, poglądem. Przerzucić odpowiedzialność. To najbezpieczniejsza postawa, aby nikt mnie z daną sprawą nie łączył, abym przez to się nie ujawnił jako obrońca, często słusznej sprawy. Herod, to człowiek żądny igrzysk, rozrywki i zabawy. Liczy na jakiś pokaz cudów ze strony Jezusa. Wyśmiewa Go. Jest wyznawcą judaizmu jak i Arcykapłani, ale nie zależy mu na tym, czy Jezus jest bluźniercą, czy też nie. On chcę się tyko zabawić. Odsyła go do Piłata.

Piłat jeszcze bardziej chcę uwolnić Jezusa. Nie dostrzega, zresztą jak i Herod słuszności stawianych Jezusowi zarzutów. Piłat liczy, że uda się uwolnić Jezusa, gdy powoła się na zwyczaj uwalniania więźnia z okazji święta. Przed tym każe jednak Jezusa ubiczować. Po co? Przecież nie widzi winy w Jezusie. Co więc chce osiągnąć? Biczowanie było zazwyczaj połączone z ukrzyżowaniem. Namiestnik chce w ten sposób wpłynąć na tłum, dać pokaz siły, a poza tym liczy na usatysfakcjonowanie rozjuszonego tłumu widokiem umęczonego człowieka. Jezus nie wchodzi w dyskusje pokornie znosi reakcje otoczenia. Tak, jakby to go nie dotyczyło. Jednak Rada Arcykapłańska była o krok przed Piłatem. Licząc na to, że namiestnik tylko dla pokrzyżowania ich planów chce wypuścić Jezusa podburzyli i przekupili zebrany u Piłata tłum. Gdy zapytał czy ma uwolnić zbrodniarza jakim był Barabasz odsiadujący wyrok, czy Jezusa? Tłum wybrał jednogłośnie.

W przekonaniu o niewinności Jezusa umacnia Piłata, także jego żona. Piłat polityk i dyplomata nie chce narażać się ludowi. Na polecenie Piłata, sługa przynosi mu wodę, w której umywa ręce, oświadczając przy tym, iż nie bierze odpowiedzialności za tą niewinną krew, której przelania domaga się Rada i lud. Myślał, że tym gestem wywoła jakieś refleksje.

Ukochani! Jakże często my, będąc w sytuacji opowiedzenia się po jednej ze stron nie słuchamy własnego sumienia. Najczęściej szukamy potwierdzenia u innych. Szukamy wspólników w naszym dziele. Bo zawsze raźniej. Byle się nie wybijać. A w pojedynkę? Tym bardziej trzeba być politycznie poprawnym, żeby nie wypaść źle wobec tych, którzy mi mogą jakoś pomóc. Po co deklarować się jednoznacznie? Trzeba być elastycznym, umieć się dostosowywać do danej sytuacji, aby nigdy nikt mi nic nie zarzucił, ale też aby każdy uważał iż ma we mnie poparcie.

Nie było już odwrotu. Proces szedł zgodnie z myślą Arcykapłanów. Jezus zadarł z nieodpowiednimi osobami i musi za to zapłacić, ponieść konsekwencje. Wyrok śmierci ukazuje niezdarność ludzi, którzy pełnią odpowiednie funkcje w tym systemie.

Moi Drodzy! Mamy tu ukazane postawy ludzi, którzy odegrali kluczowe role w sądzie Jezusa. Są oni niestali w swych przekonaniach, ale i w uczuciach. Boją się iść pod prąd. Nie dążą do poznania prawdy. Nie dążą do ukazania prawdy. Są marionetkami, bojącymi się o własne sytuowanie. Zastanówmy się kiedy jestem Herodem, kiedy Piłatem, kiedy którymś z członków Rady, a kiedy jestem w masie bezmyślnego tłumu.

Godzina sądu Jezusa. Ważą się Jego losy. A On? Ten sam niezmienny, pełen ufności w Ojca. Pełen pokory, idzie raz obraną ścieżką. Pomimo szyderstwa, oplucia, bicia… Prawda nie ustąpi nigdy, jest cicha, pokorna, nie walczy o swoje. Prawda po prostu jest. Dlatego chciejmy po nią sięgać, właśnie ją wybierać. Choć boli i wymaga, może nawet ciążyć.

Czy wybieram prawdę…? Czy wybieram w swoim życiu Jezusa…? Amen.