Ołtarz główny
Parafia z lotu ptaka
Widok z chóru
24-o godzinna Adoracja Najświętszego Sakramentu
Panorama parafii

KAZANIE PASYJNE NA IV NIEDZIELĘ WIELKIEGO POSTU
GODZINA KRYZYSU


„Nie zrozumiecie nic, gdy przyjdzie ma godzina. Nie zrozumiecie nic, że potrzeba umierać, by za wasze szaleństwa przebaczenie Bóg dał.”
Ukochani Siostry i Bracia! Ponury wieczór i spowity gęstą ciemnością ogród. W ogrodzie klęczy Człowiek. Nieco dalej śpią trzej towarzysze, którzy wraz z nim mieli czuwać. Choć fizycznie są obecni, to tak naprawdę wcale ich nie ma. Jest sam, przerażony i udręczony. Krwawy pot na czole świadczy o wielkim cierpieniu, które przeżywa. Opuszczony jak nikt na świecie. Tym człowiekiem jest Jezus Chrystus, Boży Syn i Zbawiciel, idący na mękę.
Moi Drodzy! Chcemy się dziś zatrzymać w kolejnej godzinie trwogi Pana – godzinie kryzysu. Jezus widzi, że czas Jego śmierci jest bliski, że oto rozpoczyna się czas cierpienia, poniżenia, upodlenia. I po ludzku się boi. Bo któż z nas nie czułby trwogi i lęku? Któż z nas teraz nie czuje lęku i strachu, kiedy patrzy jak strasznie koronawirus pustoszy inne kraje i zaczyna także tak mocno rozwijać się w Polsce. Ale ten oto udręczony Chrystus uczy nas jednej z najpiękniejszych modlitw, jaką zna Biblia. „Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe. Zabierz ten kielich ode mnie. Lecz nie to, co ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie”. Nietrudno odnaleźć analogię do prośby „bądź wola Twoja”, w modlitwie „Ojcze nasz”, której przecież nauczył nas Chrystus. W tym strasznym momencie ziemskiego życia Jezus przeżywa dramat wolności. Bóg dał każdemu człowiekowi możliwość wyboru. Człowiek może powiedzieć Bogu „nie”. Chrystus w Ogrójcu staje wobec wyboru miedzy swoją wolą, a wolą Boga. Jak bardzo dramatyczny to wybór poświadcza postawa Piotra, Jakuba i Jana. Chrystus wie, ze idzie umrzeć także za nich, jak i za każdego człowieka. A oni w tej właśnie chwili śpią. Przez to symbolizują rzesze ludzi, którzy obojętnie podejdą do męki Zbawiciela, którzy nie skorzystają z owoców Jego męki. Postawa uczniów ukazuje jeszcze bardziej dramatyczny rys modlitwy w Ogrójcu.
Kochani! Sięgnijmy do niej i w Jej świetle spytajmy: czego uczy nas Chrystus cierpiący okrutnie w godzinie wyboru, w godzinie kryzysu, w godzinie strasznej trwogi? Przede wszystkim uderza nas wołanie: Abba – Ojcze, Tatusiu… W tym straszliwym momencie oddaje się całkowicie Bogu. Ma świadomość swojego synostwa. Wyraża też zaufanie wobec Ojca. Któryż Ojciec chce zła dla swego dziecka? A cóż dopiero Bóg. Stając przed wyborem, Jezus oddaje się Ojcu. W chwili rozpaczy rzuca się w ramiona dobrego Boga, powierzając się Jego wszechmocnej Opiece. Jezus niejako jest tu obrazem wszystkich, którzy przez wieki w rozpaczy wołali do Boga. Tych tysięcy matek, które z rozpaczą wołały o dar życia czy zdrowia dla dziecka, mężów, którzy błagali o uzdrowienie chorej żony, dzieci, błagających o zdrowie rodziców czy setek tysięcy ludzi, którzy w tragicznej życiowej sytuacji wołali pomoc do Boga. Ale Jezus idzie dalej: Oddaje się woli Boga… Nie narzuca mu swej decyzji, jeszcze dogłębniej wyraża swoje zaufanie. Bądź wola Twoja – bo kto z nas wie, czego Bóg od nas chce? Kto z nas wie, co przyniesie największą korzyść: życie czy śmierć? I to jest nauka modlitwy Chrystusa: otwartość na wolę Bożą. Dostosowanie swojej, ludzkiej wolności do planu Boga wobec nas. Czasem nie po naszej myśli, czasem wbrew naszym planom. To jest trudna nauka, nawet bardzo trudna. Ale cóż to za wiara, która nie otwiera się na wolę Bożą? Jezus był wolny. Ale jego TAK w Ogrojcu staje w opozycji do NIE Adama. Pierwszy człowiek, będąc wolnym sprzeciwił się woli Bożej. Poszedł swoją drogą, a skutki tego znamy. TAK Chrystusa, wypowiedziane w wieczór kryzysu w Ogrójcu odwróciło fatalne skutki owego nie, wypowiedzianego także w ogrodzie, z tymże w Edenie. Adam poszedł za głosem szatana, a Chrystus za głosem Ojca. Postawa Chrystusa wobec trudnego wyboru uczy nas poddania się Bogu. Łatwo o tym mówić, ale gdy naprawdę staniemy wobec takiej sytuacji przekonamy się, że to jest bardzo trudne. Warto mieć wtedy przed oczyma modlitwę Chrystusa, pełną bólu i rozterki, ale i pełną zaufania Bogu.
Bóg, który decyduje się poświęcić Syna, by ratować upadłą ludzkość i Syn, który oddaje życie dla milionów ludzi, z których część i tak tej ofiary nie zrozumie. Decyzja jednego ogrodu zmieniła decyzję drugiego. Adam w swej wolności ściągnął na ludzkość zgubę, Chrystus w swej wolności zawołał: „bądź wola Twoja, Ojcze” i uratował świat. Godzina kryzysu Adama skończyła się upadkiem, godzina kryzysu Chrystusa otwarła mu drogę ku zwycięstwu.
Dzisiejsza sytuacja wymaga także od nas przyjęcia woli Bożej. Pewnie w sercach naszych rodzi się bunt i rozgoryczenie, dlaczego tylu ludzi musi być zarażonych wirusem, dlaczego tylu niewinnych osób umiera… Trudno to wszystko pojąć po ludzku. Ale biorąc chwilę modlitwy Jezusa w Ogrójcu, chcemy wypowiedzieć: Ojcze nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie…” Pewnie także w niejednym sercu brakuje nam możliwości uczestnictwa fizycznego we Mszy świętej i tu znów przychodzi z pomocą nam Jezus, za pośrednictwem Siostry Faustyny, która w Dzienniczku zanotowała taką sytuację: „Dziś lekarz zdecydował, że mam nie chodzić na Mszę świętą, tylko do Komunii świętej; gorąco pragnęłam być na Mszy świętej, jednak spowiednik zgodnie z lekarzem powiedział, aby być posłuszną. – Wolą Bożą jest, aby siostra była zdrowa, i nie wolno siostrze się w niczym umartwiać, niech siostra będzie posłuszna, a Bóg siostrze to wynagrodzi. Czułam, że te słowa spowiednika, to są słowa Pana Jezusa, i chociaż mi żal było opuszczać Mszy świętej, gdyż mi Bóg udzielał łaski, że mogłam widzieć małe Dziecię Jezus, ale jednak posłuszeństwo przekładam ponad wszystko. Pogrążyłam się w modlitwie i odprawiłam pokutę. – Wtem nagle ujrzałam Pana, który mi rzekł: Córko Moja, wiedz, że większą chwałę oddajesz Mi przez jeden akt posłuszeństwa, niżeli przez długie modlitwy i umartwienia. O, jak dobrze jest żyć pod posłuszeństwem, żyć w świadomości, że wszystko, co czynię, jest miłe Bogu.”
Ukochani! Chrystus jest wzorem posłuszeństwa i oddania swojemu Ojcu. Weźmy sobie do serca z dzisiejszych Gorzkich Żali jeden obraz: zalany krwawym potem, udręczony Chrystus w najtrudniejszym momencie swego życia, modli się do swego Ojca świadom, że ma wybór. Ale Jego serce pozostaje otwarte na wolę Bożą. Za chwilę Chrystus powstanie z klęczek i wyjdzie naprzeciw oprawcom. Rozpocznie realizację woli Bożej, trudnej i wymagającej, ale prowadzącej do chwały. Adam, po swojej decyzji musiał się ukrywać, uciekać przed Bogiem, który chciał Jego dobra. Chrystus, podjąwszy decyzję wychodzi naprzeciw człowiekowi, który idzie zadać mu ból. Wychodzi naprzeciw złu, bo Bóg jest z nim. Człowiek, który realizuje wolę Bożą nie boi się. On wie, że Stwórca go nie zostawi. Człowiek, który z wolą Bożą się rozmija, zawsze będzie uciekał. Bo będzie miał świadomość, że droga, którą kroczy jest niewłaściwa.
Panie Jezu Chryste, cierpiący trwogę konania, ucz nas także w momentach trudnych otwartości na wolę Bożą, nawet, gdy ona wydaje się nam trudna i niezrozumiała. Ucz nas takiej ufności jaką Ty miałeś wobec Ojca w niebie.
„O Getsemani, srebrzyste cienie tańczą ponad drzewami. O Getsemani, najwierniejszy uczeń nawet śpi. O Getsemani, twoją lekcję któż zrozumie?” Amen.